Wewnętrzny Wojownik – jedyna siła, która naprawdę może Cię uratować
W życiu przychodzą takie momenty, że nagle wszystko się zatrzymuje. Związek się rozpada. Ktoś odchodzi. Ktoś umiera. Tracisz pracę albo sens. Stoisz w miejscu, patrzysz przed siebie i masz wrażenie, jakby ktoś nagle wyciągnął wtyczkę z kontaktu – zero światła, zero ruchu, zero przyszłości. Zero koncepcji na następny dzień, czy następny krok. Po prostu cisza. I ta cisza potrafi przerażać bardziej niż jakikolwiek dramat.
W takich momentach człowiek najczęściej robi to, co zna. Czeka. Czeka aż coś się odmieni. Aż ktoś przyjdzie. A może ktoś zadzwoni i zaproponuje mi coś, co mnie uratuje? A może się zadzieje. Może los się zlituje, a ktoś „z zewnątrz” poda rękę i powie: „chodź, ja Cię uratuję”, „mam pomysł na Twoje nieszczęscie, wiem jak z Tego wyjść”.
Ale prawda jest taka, że ten ktoś… może nigdy nie nadejść.
I to właśnie jest najważniejsza lekcja trudnych chwil:
nikt nie zadba o Ciebie tak dobrze, jak Ty o siebie. Nikt nie zna Twojego serca, Twoich potrzeb, Twojego bólu, Twoich granic, potencjału i Twojej siły tak dobrze jak Ty.
Mit o księciu z bajki dawno wygasł
Kiedy jesteśmy na dnie, łatwo wejść w rolę księżniczki zamkniętej w wieży. Takiej, która czeka. Czeka na ratunek, na cud, na przebudzenie, które samo spadnie z nieba.
Ale życie nie jest bajką Disneya. Książę już dawno wyparował, a smok nie zniknie tylko dlatego, że zamkniesz oczy.
Możesz mieć obok ludzi, którzy Ci pomogą, wesprą, potrzymają za rękę – tak, jasne. Ale nie zrobią za Ciebie najważniejszego:
nie wejdą w Twoje życie i nie pociągną go do przodu.
To nie mąż, nie partner, nie matka, nie dzieci, nie przyjaciele i nie sąsiedzi uratują Cię przed samotnością, bólem, brakiem sensu, pustką po rozstaniu czy żałobie.
Pamiętam pewnego Pana, który po 6 latach małżeństwa, do końca życia siedział tylko i pomstował swojej byłej żonie, która się z nim rozwiodła. To trwało naprawdę 30 lat! Potem już umarł w niewybaczeniu jej tego, że go zostawiła, że go zdradzała i wszystko inne.
Tylko Ty możesz siebie uratować z każdej sytuacji w najlepszy dla siebie sposób w tempie, które wybierzesz. Najważniejsze podjąć kroki. NIe żyć przeszłością, bo jej nie zmienimy, możemy jedynie potraktować jako lekcję.
I to nie jest ciężar.
To jest wyzwolenie.
Bo skoro nikt Cię nie ma uratować – to znaczy, że niczego nie musisz już od nikogo oczekiwać. Nie musisz prosić, błagać, ustawiać się pod czyjeś zasady.
Nie musisz liczyć, że ktoś Cię pokocha „lepiej”.
Albo że ktoś da Ci pracę, wymyśli za Ciebie projekt, wyciągnie Cię z dołka, naprawi Twoje życie.
Ty jesteś sprawcą. Ty jesteś siłą. Ty jesteś początkiem.
W Tobie żyje Wojownik
I tutaj zaczyna się prawdziwa magia.
Bo w każdym z nas – naprawdę w każdym – siedzi Wojownik.
Niewidoczny na pierwszy rzut oka, cichy, ale potężny. Taki, który nie czeka.
Taki, który działa.
Wojownik nie płacze nad losem, tylko bierze ten los w swoje ręce.
Nie stoi bezradnie, tylko zakłada zbroję.
Nie liczy, że ktoś się domyśli, że potrzebuje pomocy – sam o nią dba.
Nie zasłania się przeszłością ani „trudnym czasem” – on idzie dalej, krok po kroku.
Ten Wojownik mieszka w Tobie od zawsze.
Tylko czasem śpi.
A trudne momenty są właśnie po to, żeby go obudzić.
Wyobraź sobie, że zakładasz zbroję
Pomyśl o tym tak:
– Zakładasz hełm, który chroni Twoje myśli.
To hełm prawdy – dzięki niemu przestajesz wierzyć w iluzje, że ktoś przyjdzie i „załatwi Twoje życie”.
– Nakładasz zbroję na klatkę piersiową.
To zbroja granic – daje Ci siłę mówić: „stop, to mi nie służy”.
– W ręku trzymasz tarczę.
Tarcza pozwala Ci odbijać wszystko, co Cię rani, wyczerpuje i zabiera energię.
Tarcza mówi: „nie zgadzam się na to”.
– A w drugiej dłoni masz miecz.
To miecz odcinania: od manipulacji, od toksycznych ludzi, od zależności, od oczekiwań, od przeszłości, która próbuje Cię zatrzymać.
Ten Wojownik w Tobie nie jest agresywny.
On jest zdeterminowany.
Ma jedną misję: zrobić wszystko, co trzeba, żebyś było w Tobie poczucie bezpieczeństwa, szczęścia, zaopiekowania w pełnej wolności.
I teraz najważniejsze:
jeśli Ty nie aktywujesz tego Wojownika – nikt inny tego za Ciebie nie zrobi.
Nikt nie zna Twoich potrzeb tak jak Ty
Tylko Ty wiesz:
– jaki styl życia Ci służy,
– jakie kolory dodają Ci mocy,
– jakie działania Cię regenerują,
– czego potrzebujesz, żeby poczuć wolność,
– co musisz zmienić, żeby w końcu oddychać pełną piersią.
Nikt nie siedzi w Twojej głowie.
Nikt nie ma dostępu do Twojego serca.
Nikt nie zna Twoich pragnień i Twojego bólu tak precyzyjnie jak Ty.
Dlatego nikt – absolutnie nikt – nie może Ci dać tego, czego naprawdę Ci trzeba.
Bo nie wiedzą.
I nie muszą wiedzieć. To Twoje zadanie.
Twoje serce. Twoje życie. Twoje wybory.
Działanie jest kluczem. Bez działania nie ma zmiany
Można robić piękne wizualizacje, medytacje, modlitwy, można manifestować i afirmować.
To wszystko jest cudowne, wzmacniające i potrzebne.
Ale jeśli nie ma działania – nic się nie zadzieje.
Szczęście nigdy nie spada na głowę osobom, które tylko czekają.
Nie ma telefonu z nieba.
Nie ma magicznej propozycji pracy.
Nie ma cudownego uzdrowiciela, który nagle przyjdzie i zmieni Twoje życie.
Nie ma księcia z bajki, który zbawi Twoją samotność.
Jest tylko Ty.
Twoje decyzje.
Twoje kroki.
Twoje wybory.
Twoje odważne „dziś zaczynam”
Twoje codzienne bycie konsekwentnym w działaniu. Każy dzień to krok do budowania pięknego i szczęśliwego życia.
I dlatego działanie jest święte.
Działanie jest wszechświatową deklaracją:
„dbam o siebie i biorę odpowiedzialność za moje życie.”
Nie oglądaj się na nikogo
Możesz mieć wsparcie, możesz mieć pomocną dłoń – jasne.
Ale nikt nie przeżyje życia za Ciebie.
Nie mąż.
Nie była miłość.
Nie rodzice.
Nie dzieci.
Nie przyjaciele.
Nie terapeuta.
Nie nauczyciel.
Nikt.
Każdy z nas na końcu rozlicza się tylko sam ze sobą – czy zadbałam/-em o siebie? Czy zawalczyłam/-em? Czy stanęłam/-em po swojej stronie?
I to jest prawdziwa wolność.
Odetchnij i powiedz sobie: „Ja siebie uratuję, bo ja wiem jak to zrobić.”
To nie musi być walka na miecze, chaos, dramat.
To jest raczej powrót do siebie.
Święte „tak” wypowiedziane samej sobie.
Od dziś jesteś:
– swoją ochroną,
– swoim ratunkiem,
– swoim spokojem,
– swoim domem,
– swoim początkiem,
– swoim uzdrowieniem.
Masz w sobie wojownika, który nie odpuści, dopóki nie odzyskasz szczęścia.
Masz w sobie odwagę, która czeka, aż ją uruchomisz.
Masz w sobie światło, którego nikt nie zgasi.
I masz siłę, o której jeszcze nawet nie wiesz.
Zapal w sobie tego Wojownika i zacznij działać
Wstań.
Załóż swoją wewnętrzną zbroję.
Złap tarczę.
Chwyć miecz.
I ruszaj po swoje.
Po swoje życie.
Po swoje marzenia.
Po swoją wolność.
Po swoją radość.
Bo nikt Ci tego nie da.
Ale Ty – Ty możesz dać sobie wszystko.
A kiedy zadbasz o siebie naprawdę – wszystko inne zacznie się układać.
Niech Radość będzie z Tobą, piękna Istoto.
Idź w Szczęściu – i pamiętaj: największa moc jest w Tobie.

